Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
futago.mblog.pl
"Wszystko w moim życiu się pieprzy - tylko ja nie"
2009-12-11 | 13:43:20
autor: futago | skomentuj (1)
Ogółem rzecz ujmując, jest mi wstyd, że nie potrafię zrobić niczego dobrze. Bo czy kiedyś zdarzyło mi się, że coś dokończyłam tak, jak powinnam? Czy kiedykolwiek ktoś poklepał mnie po plecach i, wskazując na moje dzieło, powiedział "dobra robota"? I nie chodzi tu o komplementy w czasie trwania pracy, wtedy, kiedy wszystko wydaje się iść tak, jak powinno. Chodzi o pochwałę efektu końcowego.

Nie, nie było takiej sytuacji.

Po pierwsze, Frankolandia. Miałam założyć jej stronę internetową, zacząć coś z nią robić bardziej konkretnego. I co? i nie zrobiłam nic - kompletnie nic. Wypełniłam jedynie kilka kartek bazgrołami z tuszu . A przecież miałam czas. Mogłam darować sobie czytanie kolejnych pozycji Murakamiego i po prostu wziąć się do pracy. Mogłam. Dopiero teraz to wiem.

Po drugie, Ilustracje do Krainy Cieni. Miałam stworzyć chociaż scenariusz z pierwszego opowiadania, jakie pokazała mi Lucy. Miałam dać jej to na mikołajki w tym roku. I co? I zakończyło się jak zwykle - na kilku kartkach papieru. Wiem, byłam zajęta robieniem karykatur, pracą, studiami... Ale mogłam znaleźć chociaż chwilę, mogłam zarysować chociaż te głupie 10 stron i dać je Lucy. Czy to zrobiłam? Oczywiście, że nie - zamiast tego Lucy mnie zaskoczyła idealnym prezentem na imieniny. Czy muszę wspominać, jak mi jest głupio?

Po kolejne, moje 'prace' związane z folderem na Targi Książki... Czy w ogóle przydałam się do czegokolwiek? Po raz kolejny popełniłam jakiś błąd, którego nie jestem świadoma. Pomimo tego, że włożyłam w to dużo pracy, folder nie został wydrukowany (czy też - jak mi napisano - "niestety, nie udało się go wydrukować"). Po raz kolejny nie zrobiłam niczego do końca. I czuję się winna, naprawdę. Nawet jeżeli w tym wypadku już nic właściwie nie mogłam zrobić.

Wszystkie moje plany się sypią - z Anglistyki niedługo mnie wywalą ( o ile nie uniosę się honorem i sama nie zrezygnuję), na dziennikarstwie mam sporo materiału w plecy (tak, tak - mówię o NOKu), po raz kolejny, pomimo wcześniejszych obietnic, nie będę mogła odwiedzić mojej przyjaciółki, mój Archanioł prowadza się z panną z Uniwersytetu Medycznego... Czy coś jeszcze może się zepsuć?

Tak się teraz zastanawiam... A może to ja jestem taka beznadziejna?

Strona główna